piątek, 24 maja 2019

Pożegnanie z BARFem

BARF to dieta bardzo modna, co nie dziwi. Wpisuje się w trendy zdrowego i naturalnego odżywiania oraz traktowania psa jak "potomka wilków". Jej cena także staje się coraz mniej zaporowym argumentem. Ludzie wydają dzisiaj pieniędzy na swoje zwierzęta niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu.

Nie uważam, że jest to zła dieta. Natomiast nie o wszystkim mówi się na psich grupach i forach.

Popularność BARFa jest pozorna, bo niewiele osób karmi tą dietą na stałe.


Normalny cykl BARFiarza wygląda tak: powstaje zniechęcenie do komercyjnych karm i innych sposobów żywienia > objawia się BARF jako doskonała, zdrowa, dopasowana do potrzeb gatunku alternatywa > następuje wzrost wiedzy, jej krzewienie, chwalenie BARFa, wrzucanie zdjęć krwawych misek > wiedza i doświadczenie rosną, opada entuzjazm > następuje powrót do komercyjnych karm.

Niewielkie grono BARFnych weteranów zarzuca osobom, które karmią inaczej, lenistwo. Wysiłek i czas, które trzeba poświęcić na przygotowanie psom misek, to argument przeciwko naturalnemu żywieniu. Sama zrezygnowałam z BARFa, bo nie mogłam patrzeć na mojego psa, smętnie noszącego piłeczkę po domu w czasie, gdy kroiłam mu mięso.

Są też względy zdrowotne.

Na diecie BARF regularne kontrole to mus. Wyniki krwi bardzo często okazują się niesatysfakcjonujące. Problem pojawia się u nerkowców, trzustkowców, alergików. BARFne grupy i fora są pełne ludzi, którzy rękami i nogami bronią się przed polecaną przez weterynarza karmą, byle karmić mięsem.

Znam przypadki ustabilizowania psa lekami i karmą weterynaryjną, ale ani jednego gdzie udało się takie coś osiągnąć surowizną. Nawet lekarze weterynarii, którzy tej diety nie negują, zalecają ją jedynie dla aktywnych, zdrowych psów dorosłych.


Czy uważam, że BARF to kiepska dieta? Absolutnie nie!

Ale jest czasochłonna, niepraktyczna i droga. Dobra, jeżeli ktoś ma dużo czasu dla psów, nie wyjeżdża z nimi za często, nie spala miski.

Problemem BARFa są jego fanatyczni wyznawcy, którzy wmówią każdemu, że to najlepsza rzecz na świecie. To dieta jak dieta. Nie ma dowodów na to, że karmienie BARFem jest lepsze niż karmienie dobrą jakościowo karmą komercyjną.

4 komentarze:

  1. Z ciekawosci - mieliscie jakies niepozadane objawy na BARFie albo wyszlo Wam cos dziwnego w wynikach? Jestesmy na BARF, ale o ile jeden z psow jest chodzaca reklama tej diety, tak drugi wymaga sporych modyfikacji - duzych ilosci wegli w postaci owocow i warzyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyniki może nie były bardzo niepokojące, natomiast wyszedł nam duży spadek kwasów omega i witamin z grupy B w stosunku do karmienia karmą, pomimo suplementacji. Na pewno bym na to zwróciła uwagę, gdybym się zdecydowała zostać na BARF.

      A kombinacje to było nasze drugie imię, ostatecznie w diecie mojego Asioki nie było w ogóle owoców i warzyw, a zakłócenie ostrożnego balansu między podrobami i kośćmi niestety zawsze skutkowało albo biegunką, albo zatwardzeniem.

      Chociaż akurat karmy też podaję takie, w których tych węglowodanów jest mało, po prostu mój pies źle je znosi. :/

      Usuń
  2. Ja swojego psa karmię Barf. Mój pies jest mały a pod blokiem mam bazarek gdzie kupuję mięso. Więc zapasy w zamrażarce nie zajmują strasznie dużo miejsca a nawet jak zapomnę rozmrozić to kupię kawałeczek w mięsnym. Będziemy na tej diecie tak długo jak ja i/ lub pies wytrzymamy albo będziemy musieli zrezygnować z innych powodów. Nie spinam się. Na razie jest ok.

    OdpowiedzUsuń